wtorek, 23 września 2014

poniedziałek, 22 września 2014

34/52

Pola/"a portrait of my children, once a week, every week, in 2014"

TYMON /"a portrait of my children, once a week, every week, in 2014"

czwartek, 18 września 2014

Oj przydałby się ktoś na przyczepkę

Zwlekaliśmy, ale w końcu udało się zorganizować weekend i wypożyczyć przyczepkę do roweru. To było jeszcze przed wyjazdem nad morze, ale ładne dni i nie ma kiedy pisać. Choć kusiło nas kupno to przeliczyliśmy budżet i wyszło nam, że zakup bardzo fajnej i wygodnej przyczepki Croozer na nasze tylko weekendowe wypady jest nieopłacalny. Oczywiście jesteśmy z Warszawy i mamy łatwiej. Sprawdzałam w wielu miejscach w kraju podczas wakacji i niestety wypożyczalnie maja tylko duże miasta. Ale wszystkim polecam na aktywne spędzenie weekend. W Travelito możesz odebrać sprzęt po południu i oddać w godzinach porannych. Za te dni nie pobierają opłaty, liczą się pełne dni na śmiganie. Zostało jeszcze kilka dni słonecznego września więc polecamy.








środa, 17 września 2014

Nad polskie morze

Polskie morze jest piękne, ale zimne, z niepewną pogodą i po prostu drogie. Ale zaryzykowaliśmy, pojechaliśmy na weekend posezonowy, ale jak się okazało bardzo słoneczny. Wybór nie nasz, ale naszych znajomych: JANTAR. Malutka miejscowość na początku Mierzei Wiślanej. Z dosłownie jednym sklepem, z dużą ilością domków letniskowych i ośrodków. Jest w czym wybierać. My zatrzymaliśmy się w Domkach Kasi. Ośrodek ogrodzony, zabawki ogrodowe dla dzieci, domki dość nowe, łazienki w porządku, blisko plaży, jedyne minusy to brak ręczników (bejbiki podzieliły się z nami) i trochę nad wyrost pokazana przestrzeń w domkach na stronie internetowej. Super słoneczny weekend spędziliśmy głownie na plaży. Jak to dzieciom niedużo trzeba do szczęścia. Jakieś patyki i największa piaskownica świata. W sumie na te 2-3 dni nic więcej nie potrzeba, ale tuż po sezonie nie spodziewałabym się że nawet piekarnia będzie zamknięta (widniał na niej napis:zapraszamy wiosną), no, ale może kiedyś polskie wybrzeże będzie tętnić życiem nie tylko przez 2 miesiące w roku. Nic to. Było super!






niedziela, 31 sierpnia 2014

Jogurtowo....projekt samo_się

Temat fajny, ale lato w tym roku nas rozpieszcza, u nas cały tydzień ładna pogoda. Wychodzimy rano, wracamy na obiad, później piaskownica i co? Nie ma nawet kiedy w domu się pobawić. Ale na wpół domowo - bo na tarasie- bejbiki się pobawiły i to jak. Najbardziej twórczo i kreatywnie jak mogły, a mama im dopomogła. Bo zostawiła akcesoria i poszła odebraą telefon. Wszyscy byli zadowoleni, bo i mama porozmawiała i dzieci miały fun. Pewnie, gdyby nie przypadek, sama bym na to nie wpadła. Zawsze bym pomyślała ubrudzą siebie, wszystko dookoła, etc. A ta sytuacja otworzyła trochę oczy na świat. Dziecko chce wszystko poznać, z większością sytuacji sobie poradzi, tylko czasami my rodzice podcinamy im skrzydełka, oczywiście w dobrej wierze. A więc malowanie siebie, bieganie na bosaka, spacery w deszczu i  czego jeszcze małe duszyczki zapragną. 










piątek, 29 sierpnia 2014

Pieczemy chleb

Podaję przepis na pyszny chleb bez mąki.

400 g otrębów owsianych albo płatków owsianych
szklanka zmielonego siemienia lnianego i pół szklanki niezmielonego
szklanka słonecznika
pół szklanki pestek dyni
szklanka różnych płatków lub musli
garść rodzynek
3 łyżki oleju kokosowego
2 łyżki miodu (ilość wg uznania) 
2 łyżeczki soli himalajskiej
ok. 2 szklanek gorącej wody.
Wymieszać wszystko, powinno być lepkie, jeśli będzie za sucheb będzie się kruszyć po upieczeniu. Ugnieść mocno ciasto w foremce, odczekać około godziny. Następnie piec 50 minut w 175 stopniach. Kroić dopiero jak chleb całkowicie wystygnie. Smacznego! Jest naprawdę mniam!







czwartek, 28 sierpnia 2014

Dylematy matki

Staram się nie oceniać innych matek, nie komentować ich poczynań, ale dzisiaj nie wytrzymałam. Oczywiście, że nic nie powiedziałam, przemilczałam, ale historia, którą usłyszałam poruszyła mnie wewnętrznie. Znajoma, mama prawie 3latka i 9 miesięcznej dziewczynki, jak gdyby nigdy nic opowiedziała mi jak to jej córka spędziła tydzień w szpitalu, a ona z synkiem pojechali w tym czasie nad morze, żeby nie tracić wakacji. OMG! Padłam. Oczywiście, dziecko nie zostało samo, był z nią tata. Dał radę, a nawet lepiej. Ale w mnie zadrżało, ja przecież nie zostawiłabym żadnego swojego bejbika w szpitalu. Nie chodzi nawet o to, że tata by sobie nie poradził, bo poradziłby sobie świetnie, ale zwyczajnie w świecie mnie by pękało serce. Nie wiem czy to ja jestem inna, czy jednak mniej tolerancyjna niż myślałam, ale ja z takim zachowaniem się nie zgadzam. Może ja za długo czekałam na swoje dzieci, może nie nacieszyłam się jeszcze nimi, może, może...Oczywiście nie znam wszystkich okoliczności, podaję to co wiem. A Wy jak byście postąpiły w podobnym przypadku