Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karmienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karmienie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 stycznia 2014

......

Dziecko to jest jednak zagadka i nikt na razie nie jest wstanie jej rozwiązać. Pola od 3 tygodni robi wodo-kupki. Analiza co i jak i nic. Polunia jest niejadkiem i nic oprócz cyca nie je. Pomimo, że skończyła już 6 msc nic nie jest jej w stanie zmusić do rozszerzenia diety. Podejrzenia padły na gluten - 0,5 łyżeczki kaszki orkiszowej Holle dziennie do mleka - ale już kilka dni po odstawieniu, a nic się nie zmieniło. Lekarz rozkłada ręce - brak gorączki, nic nie boli, nie ma płaczu, chęć do zabawy, normalny sen, brak znaków, że to ząbki, a kupka jaka była taka jest. Zlecone szczegółowe badania krwi i moczu...i nic. Bądź mądry i pisz wiersze. Jakieś podpowiedzi?

Ps. A brat bliźniak karmiony tak samo, a nawet rozszerzoną dietą, nic. Żołądeczek pracuje jak trzeba. 

No i żegnamy się ze świątecznym nastrojem. Do zobaczenia za rok :-)

sobota, 4 stycznia 2014

Karmienie piersią - mój wybór

Poświętowaliśmy. Nie mówię tu ani i Sylwestrze, ani o Nowym Roku. Od 2014 każda noc sylwestrowa to półrocze naszych dzieci. 1 stycznia 2014 o 1:19 i 1:20 Pola i Tymon skończyli 6 miesięcy. Mama zachowała się przykładnie i przez 6 miesięcy jak nakazuje WHO karmiła piersią. I to bliźniaki. Da się? Da się! Z perspektywy czasu mogę nawet powiedzieć, że to nie był ani wyczyn, ani coś niemożliwego.  Po prostu tak postanowiłam i dało się zrobić. Oczywiście, że było pod górkę, ale to były raczej wzniesienia, niż góry. Jakie mam rady dla mam bliźniąt, które chcą karmić piersią:
  • nie musisz być wyczynowcem i karmić obydwoje dzieci na raz; mnie się to udało jedynie kilka razy, wymaga dużo koordynacji ruchowej, sporo wysiłku, jedno dziecko je szybciej i szybciej się najada, drugie wolniej i potrzebuje więcej czasu; musisz uważać, żeby mieć wolne ręce i w razie zachłyśnięcia móc podnieć bejbika;
  • poduszka do karmienia -rzecz fajna, ale  niekonieczna, raczej  zbędna;
  • u mnie sprawdziła się leżąca pozycja do karmienia, dzięki temu i ja mogłam sobie chwilę poodpoczywać;
  • początkowo dzieci jedzą długo i wydawać by się mogło, że spędzasz na karmieniu cały czas, ale to złudne, szybko minie, one będą jeść szybciej, a posiłki potraktujesz jako moment na "wspólne" rozmowy; 
  • pamiętaj o prawidłowym przykładaniu dziecka, prawie cała obwódka powinna zmieścić się do buziaka, w innym przypadku będziesz płakać z bólu :-(

  • dziecko karmione piersią potrafi nawet do 7 dni nie robić kupy - to normalne, bo całe kobiece mleko jest trawione;
  • w czasie karmienia piersią zrezygnowałam ze smażonych potraw ( również jajecznica), zielonych ogórków, kapusty, kalafiorów, ograniczyłam kawę, czekoladę, wodę gazowaną Po kilku kostkach czekolady czy kawie z mlekiem nie miały żadnej rewolucji; naprawdę dieta, jeśli tak to można nazwać jest ok;
  • kup laktator, zawsze ktoś inny będzie mógł nakarmić jedno z dzieci, jeśli będą chciały oboje jeść jednocześnie.  Sama też będziesz mogła jednego karmić piersią, a drugiemu podawać butelkę. Da się uwierz mi!
  • kup mleko, żeby zawsze na wszelki wypadek było pod ręką; ja miałam takie przestoje, że w pewnym momencie zawsze około południa nie miałam pokarmu;
  • po kilku miesiącach czas spędzony na karmieniu będzie okazją do pobycia przez moment tylko z jednym szkrabem, popatrzenia mu w oczy i obserwacji jak się rozwija;
  • karm, bo momentalnie wrócisz do formy. 



Przez całe 6 miesięcy tylko 2 razy moje bejbiki miały lekki katar i kaszel, a przyznam się, że stosuję raczej zimny chów, czyli ta mityczna ochrona przeciwciałami matki działa!

czwartek, 5 grudnia 2013

Marchewkowy zawrót głowy

Marchewka górą! Tymon pochłania ją podobnie jak brokuły, a Pola dzisiaj zasmakowała. Mam nadzieję, że to nie jednorazowy przypadek i jutro też będzie chciała posmakować. Mniam!

Ps. Da się karmić bliźniaków na raz. Dzisiaj akurat karmiliśmy Was razem z tatą, ale wczoraj mama dała radę sama. Trzeba tylko skupić się, żeby nie pomylić miseczek i łyżeczek :-) ale co to dla nas mam bliźniaków.


piątek, 22 listopada 2013

Karmienie bliźniaków

Pomysłów na karmienie bliźniaków jest pewnie tyle ile ich matek. Ja będąc jeszcze w ciąży naczytałam się o wszystkich za karmienia piersią oraz wszystkich za i przeciw karmienia butelką. Tak długo czekałam na naszych szkrabów, że uznałam, że chce dla nich jak najlepiej i wybieram karmienie piersią jak długo się da. Wtedy wydawało mi się, że rozważam czas 3-4 miesięcy, że pewnie nie będę miała wystarczająco dużo pokarmu i będziemy musieli przejść na butelkę. Miło się rozczarowałam. Początki też o dziwo nie były trudne. Z perspektywy 4 miesięcy wiem, że najbardziej pomogło mi pozytywne myślenie ( nie zakładałam opcji, że nie będę miała pokarmu) oraz picie wody niegazowanej (to też siedziało mi głęboko w głowie do tego stopnia, że już kilkanaście dni przed porodem wypijałam dziennie 2 butelki Żywiec Zdrój). Laktację udało się rozkręcić w 2 dobie po cesarskim cięciu. W szpitalu, w którym rodziłam nie było pielęgniarki laktacyjnej, ale wszystkie położne i pielęgniarki noworodkowe udzielały niezbędnych informacji. Niektóre trzeba było ciągnąć za rękaw, ale większość sama podpowiadała. Przez pierwszych kilka godzin wszystko szło dobrze, maluchy łapały brodawki i jadły. W 2 dobie ból  przy karmieniu był jednak nie do wytrzymania. Kiedy syn zaczynał ssać zaciskałam zęby. I myślałam widocznie tak ma być. Z pomocą przyszła mi pielęgniarka noworodkowa, która pokazała, gdzie robię błąd. Syn łapał tylko brodawkę, a powinien brodawkę wraz z otoczką. Wiele razy o tym czytałam, jest to we wszystkich folderach propagujących karmienie piersią, oczywista oczywistość. Ale w tamtym momencie nawet nie przyszło mi do głowy, że sposób łapania przez dziecko piersi może sprawiać taki ból. Gdyby nie pomoc pielęgniarki, która de facto trwała kilkanaście sekund, z pewnością porzuciłam karmienie piersią. Ból znikną w ciągu godziny. Dlatego jeśli chcecie karmić, a czujecie, że coś nie gra pytajcie personel w szpitalu, niekoniecznie muszą to być doradcy laktacyjni, każdy ma obowiązek udzielić Wam porady.
Początkowo wszystkie karmienia maluchów zapisywałam, tak aby zawsze wiedzieć, kiedy i ile jadły. Wierzcie mi, że później kiedy już się okrzepnie w roli mamy takie notatki są zbędne. Sygnały ze strony głodnych dzieci każda mam rozpozna błyskawicznie. Jak oceniam swój wybór z perspektywy 4 miesięcy?

Wszystkie za:
  • nie potrzebuję czasu na przygotowanie mleka, zwłaszcza jest to cenne w nocy;
  • nie kupuję mleka (spora oszczędność zwłaszcza przy bliźniakach)
  • mogę nakarmić dzieci w każdym momencie, pokarm mam zawsze przy sobie :-)
  • szybko wrociłam do swojej wagi sprzed ciazy
  • moje dzieci do tej pory nie zachorowały (może to są te magiczne przeciwciała, o których mówią wszyscy doradcy laktacyjni);
  • podanie dziecku piersi prawie zawsze działa kojąco na płacz;
  • mleko matki jest najlepszym pokarmem na świecie; 
 Ale są też problemy:
  • nie wszedzie na mieście możesz karmić piersia, nawet w Warszawie mało jest takich miejsc; jesli urodzisz zimą to musisz sie z tym liczyć, latem możesz skorzystać z ławki w parku i zakryć się dyskretnie pieluszką;
  • przy karmieniu bliźniaków piersią musisz mimo wszystko zakupić laktator i butelki; jednoczesne karmienie to jednak wysiłek (mnie udało się to kilka razy), a tak ściągnięte mleko przechowywane w lodówce pomoże ci uspokoić sytuację, kiedy dzieci w jednym czasie będą domagały się jedzenia, albo pozwoli wyjść z domu pozostawiając je tacie, babci lub opiekunce. Laktator pozwoli również rozkręcić laktację;
  • musisz uważać na to co jesz; u mnie to nie był duży problem (poza słodyczami oczywiście :-), ale jednak należy się liczyć z tym, że dzieci nie wszystko będą tolerowały);
  • na początku karmienie piersią i zmienianie pieluch zajmie Ci naprawdę dużo czasu;
Karmienie piersią bliźniaków wymaga dużo samozaparcia, ale nie zniechęcaj się, bo naprawdę warto. Pamiętaj też, że ten wybór należy do Ciebie! Nikt nie może decydować za Ciebie jak będziesz karmić swoje dzieci. Ja mam w szafce schowany Bebilion, z którego korzystam jeśli czuję, że nie mam pokarmu, albo kiedy zostawiam bejbiki pod opieką taty lub babci i nie zdążam z powrotem na karmienie. Wspomaganie diety maluchów mlekiem modyfikowanym to też nie jest grzech.
Za chwilę wejdziemy w 5 miesiąc. Nie mogę się już doczekać, aż moje bejbiki zaczną smakować świat całymi garściami w dosłownym tego sensie. A Wy co uważacie? Czy dostałyście pomoc na początku? Czy czułyście presję ze strony otocznia, że takie karmienie, a nie inne jest najlepsze?

Ps. A jeśli chodzi o Bebilon to wybrałam go z polecenia naszej Pani neonatolog ze szpitala. Dzieci zaakceptowały go bez problemu, a z innych rodzajów mleka jeszcze nie korzystałam.