Zwlekaliśmy, ale w końcu udało się zorganizować weekend i wypożyczyć przyczepkę do roweru. To było jeszcze przed wyjazdem nad morze, ale ładne dni i nie ma kiedy pisać. Choć kusiło nas kupno to przeliczyliśmy budżet i wyszło nam, że zakup bardzo fajnej i wygodnej przyczepki Croozer na nasze tylko weekendowe wypady jest nieopłacalny. Oczywiście jesteśmy z Warszawy i mamy łatwiej. Sprawdzałam w wielu miejscach w kraju podczas wakacji i niestety wypożyczalnie maja tylko duże miasta. Ale wszystkim polecam na aktywne spędzenie weekend. W Travelito możesz odebrać sprzęt po południu i oddać w godzinach porannych. Za te dni nie pobierają opłaty, liczą się pełne dni na śmiganie. Zostało jeszcze kilka dni słonecznego września więc polecamy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas wolny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas wolny. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 18 września 2014
niedziela, 31 sierpnia 2014
Jogurtowo....projekt samo_się
Temat fajny, ale lato w tym roku nas rozpieszcza, u nas cały tydzień ładna pogoda. Wychodzimy rano, wracamy na obiad, później piaskownica i co? Nie ma nawet kiedy w domu się pobawić. Ale na wpół domowo - bo na tarasie- bejbiki się pobawiły i to jak. Najbardziej twórczo i kreatywnie jak mogły, a mama im dopomogła. Bo zostawiła akcesoria i poszła odebraą telefon. Wszyscy byli zadowoleni, bo i mama porozmawiała i dzieci miały fun. Pewnie, gdyby nie przypadek, sama bym na to nie wpadła. Zawsze bym pomyślała ubrudzą siebie, wszystko dookoła, etc. A ta sytuacja otworzyła trochę oczy na świat. Dziecko chce wszystko poznać, z większością sytuacji sobie poradzi, tylko czasami my rodzice podcinamy im skrzydełka, oczywiście w dobrej wierze. A więc malowanie siebie, bieganie na bosaka, spacery w deszczu i czego jeszcze małe duszyczki zapragną.
niedziela, 17 sierpnia 2014
Skucha...zabawy z mojego dzieciństwa - projekt samo_się
Mamo w co się bawiłaś jak byłaś mała....jak mama czeka na to pytanie. Bo odpowiedzieć chce na jednym wdechu, a na drugim już biec i bawić się z bejbikami. Ale na to jest jeszcze za wcześnie - no nie tak ostatecznie, bo coś w końcu z mamy pomysłów udało się stworzyć, ale to będzie już na końcu. No więc w co się mama bawiła:
1. Granie w gumę. Oj, na ósemkach trzeba było się naskakać. A kto nie pamięta to tutaj ma ściągawkę!![]() |
| sjusk.pl |
2. Zabawa w koguta (taka ulepszona i "nowoczesna" zabawa w chowanego)- wszyscy siedzą na ławce, jedna osoba stoi odwrócona plecami przed nimi. Jedno ukucie w plecy, "kogut" się odwraca i zgaduje, kto jest winny. Od niego i jego nosa zależało, czy będzie szukał on, czy ktoś inny. Ale chowany to był po całym osiedlu - fakt, wszyscy znali każdy zakątek. A jak będzie teraz?
3. Gra w kapsle - wyczyn nie z tej ziemi wymagający przygotowania. Kapsel metalowy wypełniony plasteliną, na którą byłą przyklejona namalowana na papierze flaga stawał w szranki z innymi kapslami na ulicy, na której był narysowany kredą tor. Strzelało się w kapsla palcami, on się poruszał, walczył, ścigał się - ale za linię wyjść nie mógł. To było piękne - taki dawny "chińczyk".
4. Skakanka - ale nie taka zwykła, w pojedynkę. Wtedy tak się po prostu nie dało, za dużo dzieci na dworze/na podwórku. Więc jedna osoba kręciła za koniec skakanki tuz nad ziemią, a reszta przeskakiwała.
5. Niebo, no bo niebo można było mieć w....piaskownicy. Wykopywało się dołek, układało kwiatki, kładło na to szkiełko(przeważnie wygrzebane z piaskownicy albo znalezione na trawie) i przysypywało piachem. Po ponownym odkopaniu widoczek był piękny, do dziś nie wiem dlaczego nazywaliśmy to niebo. Dzisiaj to już szkieł na podwórkach nie dojrzysz.
6. Kredowe zabawy to po prostu rysowanie na chodnikach, gra w klasy, podchody. Jak tata kupił kilka miesięcy temu zestaw kredy dla dzieci, to mama schowała do piwnicy i powiedziała, że użyje za kilka lat. A tu temat się nadarzył i pomysł jak ten skończony miesiąc temu roczek jeszcze zobrazować, a reszta zabaw czeka w poczekalni. Pewex z zabawami musi być!
No a zabawy w domu to już inna bajka. Jak teraz widzę w sklepie przybory do kolorowania, wycinania, malowania, farbowania to aż nie mogę się doczekać na to swoje "drugie dzieciństwo".
wtorek, 5 sierpnia 2014
Bo poznałam język psi, gdy mieszkałam w pewnej wsi
Wy nie wiecie, a ja wiem jak rozmawiać trzeba z psem......
Ile matek tyle dylematów: zaufać zwierzęciu, czy nie. Szczególnie bliskie są nam psy. Bo przecież znam go od lat, wychowuje się z nami od małego, taki łagodny, nie szczeka, nie gryzie. Cud miód. Ja podchodzę do sprawy bardzo ostrożnie, ale u dziadków udało mi się pohamować emocje, nie wyłączyłam czujności, a dzieci.....no cóż trzeba to zobaczyć.
Ile matek tyle dylematów: zaufać zwierzęciu, czy nie. Szczególnie bliskie są nam psy. Bo przecież znam go od lat, wychowuje się z nami od małego, taki łagodny, nie szczeka, nie gryzie. Cud miód. Ja podchodzę do sprawy bardzo ostrożnie, ale u dziadków udało mi się pohamować emocje, nie wyłączyłam czujności, a dzieci.....no cóż trzeba to zobaczyć.
sobota, 2 sierpnia 2014
Candy Kate
Byliśmy na tygodniowym odpoczynku u dziadków na rancho. Jak to u nich. Rozpusta i ładowanie akumulatorów. Podjechaliśmy przy okazji do Kalisza, bo nigdy nie byliśmy i było to bardzo udane popołudnie. Znaleźliśmy miejsce, jakiego w Wawie nie ma , albo za słabo szukalismy. Candy Kate na rynku to pyszna kawa, ciastko, świeżo wyciśniety sok, miejsce dla dzieci i sklep, gdzie można dla nich zakupić ręcznie robione rzeczy i zabawki. I do tego naprawdę miła i nie nadęta obsługa. Naprawdę polecam, jeśli ktoś z okolic. Słodkości.
Ps. Polecam jako miejsce do sesji zdjęciowych!!!
Ps. Polecam jako miejsce do sesji zdjęciowych!!!
piątek, 18 lipca 2014
Gorące popołudnie - projekt samo_się
Już dawno postanowiłam sobie, że będę racjonalnie oszczędzać na zabawkach. Zabawka, nawet ta kreatywna, nie ma w sobie nic z mocy, zawsze się znudzi, a i relacje z rodzicami spadają na dalszy plan. Dlatego od dłuższego czasu oglądam świat dookoła i wyłapuje rzeczy, które mogą dostarczyć moim dzieciom nowych bodźców. Basen jest świetny, ale dlaczego nie skorzystać z wody z deszczówki w beczce. I cóż z tego, że zamoczą ubranie, że się napiją, ubrudzą spodnie wracając na czworaka po trawie. Doznania dzieci bezcenne, a uśmiech.....trudno taki wydobyć przy kolejnej zabawce. Co natura dała mama, a właściwie bejbiki wykorzystały.
środa, 9 lipca 2014
ZOO w Warszawie
Prezentem na 1 urodziny naszych bejbików była wizyta w ZOO. Żadna bowiem zabawka nie zastąpi czasu spędzonego razem. 1 roczniaki-bliźniaki w ZOO budzą prawie takie same zainteresowanie jak zwierzęta, które są na miejscu, ale dla nich samych to trochę wycieczka ponad siły. Chodzi o aspekt poznawczy. Owszem zatrzymują wzrok na zwierzętach, ale takich jak żyrafy, kucyki czy pingwiny. Pozostałe są albo za szybami, albo zbyt daleko, żeby cieszyć oko. ZOO w Warszawie ma bardzo dobrą infrastrukturę. Czyste i ładnie przystrzyżone trawniki (korzystaliśmy z nich nie szukając przewijaka), drewniane wózki dla dzieci nieco starszych(trochę trzeba się nachodzić), czyste toalety. Bilety też w przyzwoitych cenach: 20 zł jednorazowe wejście dorosłego. My skorzystaliśmy z zachęty i kupiliśmy karnety roczne, na 12 miesięcy - 70 zł. ZOO ma tak wspaniały park, że osoby mieszkające w Warszawie śmiało mogą kupić karne i cieszyć się obecnością zwierząt w życiu swoich dzieci niezliczoną ilość razy. Mamy zamiar bywać tam często (w niedzielę są tam naprawdę tłumy) i obserwować jak wyostrza się percepcja naszych dzieci. Jedyny minus, jaki mogę podać to miejsce na rowery(właśnie do ZOO pojechaliśmy z przyczepką rowerową)usytuowane na uboczu, po przejściu przez wąskie gardło. Dla rowerowej Warszawy to porażka.
Codziennie o określonych godzinach można zobaczyć pokazy karmienia zwierząt:
Codziennie o określonych godzinach można zobaczyć pokazy karmienia zwierząt:
- pingwiny: 9.30 i 14.00
- foki: 10.00 i 14.30
- hipopotamy: 12.00 (tylko w sezonie letnim)
- rekin: 12.30 (poniedziałek, środa, piątek)
- nosorożce: 14.00
Subskrybuj:
Posty (Atom)











